sobota, 25 czerwca 2016

Szkodliwe substancje w kosmetykach.



Kupując kosmetyki  często nie zdajemy sobie sprawy ile chemii nakładamy na twarz. Sugerujemy się ładnym opakowaniem i tym co pisze producent np. NAZWA PRODUKTU sprawia ze twoja skóra staje się świeża, gładka, natomiast NAZWA SKŁADNIKA nawilży i zadba o twoja skórę. 
Niestety prawda wygląda zupełnie inaczej. Wartościowych składników jest tyle co kot napłakał.
A w składzie produktu dominuje chemia. Pamiętajcie, że to co dla mnie jest dobre nie koniecznie pomoże i Wam. To samo się tyczy substacji które mi szkodzą. 


Składnik którego unikam jak ognia. Najczęśniej możemy go spotkać w kremach i  balsamach do ciała. Powstaje przy destylacji ropy naftowej. Zapycha pory uniemożliwiając oddychanie naszej skórze. Odkąd stosuję kremy bez tego świństwa zauważyłam ogromną poprawę cery. Zaskórniki zmniejszyły się, cera wygląda na zdrowszą.
(Paraffin Oil, Paraffin Liquidum, Paraffin Isoparaffin, Mineral Oil).
 Ciekawostka : "polecany" od lat krem Nivea zawiera te jak i inne "świństwa".

 
Substancje znajdujące się w szamponach do mycia włosów, w żelach i piankach do mycia twarzy, a nawet w mydłach i produktach dla dzieci. Na naszą skórę działają podrażniająco i wysuszająco. Jeżeli zmagasz się z łupieżem skóry głowy sprawdź czy twój szampon nie zawiera tego składnika.
Jednak czy warto w całości zrezygnować z SLS? Na codzień używaj delikatnych szamponów np. Alterra, Natura Syberica, Planeta Organica. Natomiast raz na 2 tygodnie lub miesiąc (zależy od potrzeb) używaj oczyszczającego szamponu właśnie z SLS lub SLES.
(Sodium Lauryl Sulfate oraz Sodium Laureth Sulfate). 

Nie zawierają żadnych pożytecznych dla nas wartości. Są używane przez producentów ze względu na długi temin ważności, niski koszt produkcji. Są stosowane w szamponach, odżywkach. Mają za celu "zregenerować" nasze włosy. Tak naprawdę oblepiają je i oszukują nas. Wydaje nam się że nasze włosy są piękne i zdrowe niestety pod wartstwą silikonów nadal są takie jak wcześniej, nawet w gorszym stanie. 
 (-methicone, -siloxane, -silanol, -silicone)

Stosowane jako konserwanty, barwniki, zapachy. Producenci wciskają je gdzie się da. Efekt? Podrażnienia, alergie, sucha, ściągnieta skóra i wiele innych. Tak naprawdę bardzo trudno ich uniknąć. To właśnie one przedłużają termin ważności kosmetyków. 
 (Isopropyl Myristate, Isopropyl Linoleate, Hexadecyl Alcohol, MyristylMirystate).

W tym wszystkim bardzo łatwo się pogubić. Najważniejsze aby nie zwariować! Jak mówiłam każdy jest inny. Nie wszystkie wymienione powyżej składniki MUSZĄ na Was źle działać. Moja skóra jakoś nie boi się alkoholi :)

Nikuś

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz